Godność

19 stycznia 2014

Wiele jest definicji godności. Można je mnożyć, wychodząc z epoki biblijnej i klasycznej, a przystając na współczesnych zapisach prawnych. O godności wyjątkowo dużo rozprawiali myśliciele oświeceniowi. Za ich to sprawą zyskała ona nową, hedonistyczną formułę, dopasowaną zresztą do trybu życia myślicieli.

Ascetyczni filozofowie greccy, za Sokratesem i Arystotelesem, godność postrzegali jako cnotę, złoty środek między zarozumialstwem i służalczością. Zaliczali ją do zbioru wartości duchowych. Chrześcijanie przypisywali godności własność nadprzyrodzoną, sytuując jeszcze wyżej od pionierów antyku. Stanowiła i stanowi dlań dziedzictwo Boże. Encyklika Dignitatis Humanae, ogłoszona przez papieża Pawła VI w grudniu 1965 roku, łączy godność ludzką z poszukiwaniem prawdy. Z kolei w oświeceniu, w którym człowiek stał się celem samym w sobie, godność zdegradowano do zbioru emocjonalnych i fizycznych doznań. Umarł duch.

Godność w PRL-u

W epoce totalitaryzmów godność były niczym innym, jak tylko statystyką. Jak cała zmaterializowana rzeczywistość podlegała centralnemu planowaniu. Olbrzymią popularność zyskało w tamtych czasach powiedzenie: „godnie żyć”. Zadomowiło się ono w mowie potocznej, jako wyraz statusu majątkowego. Jednak na poziomie metajęzyka wyparło właściwe znaczenie godności. Jeszcze dziś można się spotkać ze zdaniem, że „poseł to może sobie pozwolić na godne życie”. Dlaczego?

W realiach, w których godność została pozbawiona cech transcendentalnych, sprawowane stanowisko mogło uchodzić za wystarczający warunek ludzkiej godności. Z czasem taka godność stawała się synonimem wyższości. Godność w rozumieniu klasycznym stała się patologią, anomalią osobowościową. Niedawno w aktach pewnego funkcjonariusza wywiadu PRL pochodzących z lat 50., w rubryce „wartości moralne” wyczytałem: „Wysoko rozwinięte ambicje. Posiada autorytet wśród przełożonych i podwładnych jako oficer posiadający zamiłowanie techniczne. Jako towarzysz i wychowawca nie posiada dostatecznego autorytetu w środowisku podwładnych ze względu na […] wysokie poczucie własnej godności. Pracowity i staranny”. Była to opinia, która zaciążyła na karierze owego funkcjonariusza. Kilka miesięcy później nie pracował już na swym stanowisku.

Honor

Honor definiuje się właśnie jako osobistą godność człowieka. Opisują go walory moralne. Honor jest więc godnością w ujęciu klasycznym. Delikwent pozbawiony majątku, nie stracił automatycznie godności. Stracił go być może, jeśli majątek swój przepił lub naumyślnie spalił. W świecie godności klasycznej, zatem w świcie ideałów, godność swą można odzyskać. W świecie godności chrześcijańskiej jeszcze lepiej – nie można jej stracić. Jest zjawiskiem niezbywalnym, nieskończonym. Jest godnością samą w sobie, w odróżnieniu od poczucia godności. W świecie godności hedonistycznej, godność umiera pod butem strażnika GUŁAG-u.

Lustrzane odbicie

Godność można opisać w o wiele prostszy sposób. Pewien były dowódca opowiedział mi, jak tłumaczył kiedyś godność swym podwładnym: „Panowie, godność jest wtedy, kiedy jesteście w stanie spojrzeć w lustro bez odrazy”. Dowódca zaznaczał w ten sposób subtelną różnicę pomiędzy sprawowaną przez siebie godnością komendanta, a godnością jako taką. Ale nie tylko. Wywoływał pytanie o sens naszego istnienia. Bo cóż znaczy przeżyć swoje życie godnie? Na jachcie i w butach z krokodylej skóry, czy też może z podniesionym czołem, w poczuciu spełnienia? O samym spełnieniu, przyjdzie nam rozprawiać kiedy indziej.

Każdy może zagłuszyć swą moralność, zastępując poczucie godności, poczuciem władzy, sukcesu, piękna, geniuszu, ale i alkoholem oraz substancjami psychoaktywnymi. Lecz to tylko daremna próba ucieczki od poczucia czasu, który nam ucieka. Wyrzuty sumienia zawsze powracają i dowodzą, że godność nie umiera nigdy. Walka z godnością jest walką z istotą człowieczeństwa. Pionierami takiej walki byli naturalnie bolszewicy walczący z człowieczeństwem „dla człowieka”.

Dziś przecież też mamy polityków sprawujących godność urzędnika państwowego pod takimi właśnie sztandarami: „dla ludzi”, „ludziom”, „obywatelom”. Trudno wyliczyć, ilu z nich sprawuje swoje funkcje w poczuciu godności, a ilu myli godność z pogodnością.

Tekst ukazał się w „Gazecie Obywatelskiej”
http://wpolityce.pl/artykuly/61269-pawel-zyzak-godnosc-walka-z-godnoscia-jest-walka-z-istota-czlowieczenstwa-pionierami-takiej-walki-byli-bolszewicy-walczacy-z-czlowieczenstwem-dla-czlowieka