Polityk a cnota

19 stycznia 2014

Polskie życie publiczne przypomina teatr, w którym bohaterowie odgrywają zadane im role. Jeszcze niedawno przedstawicielom obozu rządzącego media przypisywały wyłącznie cechy bohaterów pozytywnych. Non stop lider PO i jego kompani coś „wywalczyli”, od czegoś Polaków „uchronili” lub kogoś „powstrzymywali”. Jakie to cnoty nimi wówczas owładały?

Pewno żadne. W rzeczywistości chcę po raz kolejny pochylić się nad problemem moralności w życiu publicznym. Nie zamierzam kreować się na kontynuatora starożytnej filozofii bądź kaznodzieję. W obliczu panującego naokoło chaosu poznawczego, rzecz po prostu uważam za konieczną.

Cnotliwość

Jakie znamy cnoty? Tradycja antyczna i kościelna mówią o czterech cnotach głównych. Są to roztropność, sprawiedliwość, męstwo oraz pojmowane jako umiejętność powściągania przyjemności zmysłowych, umiarkowanie. Wszystkie one mają zbliżać człowieka do absolutnego dobra. Sprawiedliwość, dla przykładu, odzwierciedla wolę człowieka oddania bliźniemu tego co należne. Należne, ale w oczach Boga, a nie moich, jego czy twoich.

Dyskusja o cnotach głównych może być szalenie krępująca dla polityków, celebrytów – choć to dziś często rzeczowy synonim – nawet tych podających się za cnotliwych. Na pewno jest interesująca i pouczająca dla tzw. „ludu”. „Lud” słusznie narzeka na niedobór cnotliwych, ale czy jeszcze zdaje sobie sprawę co to jest cnota?

Cnoty główne

Niedawno dyskutowałem ze znajomym o cnotliwości pewnego posła, z którym obaj mieliśmy w przeszłości dłużej do czynienia. Znajomy stwierdził, że ów polityk, ani nie jest szczery, ani honorowy, ani skromny, ani uczynny, choć zgrywa takiego. „Wiem! – powiedział – Jest pracowity!”.  No właśnie, co to jest cnota…

Cnota stanowi niedościgniony – choć ścigany przez niektórych – absolut, wiodący do dobra absolutnego. Nawet w zeświecczonym dziś świecie, cnoty główne nie występują w skrajnych – negatywnych postaciach. Nie ma skrajnej roztropności i skrajnej sprawiedliwości. Nie ma zbyt małego lub zbyt dużego umiarkowania i męstwa. Przecież to śmieszne…

Cnoty pochodne

Od cnót głównych wywodzą się kolejne: pokora, godność czyli honorowość, hojność, wielkoduszność, skromność, prawdomówność lub szczerość. Nie sposób tak samo przydać im cechy negatywne. Wypominanie komuś wielkoduszności, naraża samego wypominającego przypisanie mu takich cech.

Mówi się, że reżim Hitlera przegrał, ponieważ, w przeciwieństwie do leninowskiego był szczery. Wolne żarty. Oba reżimy zbudowano na kłamstwie, bowiem osadzono je na pseudonaukowych ideologiach i podtrzymywano na pomocą fałszującej rzeczywistość propagandy. Reżim komunistyczny był być może sprytniejszy i lepiej geopolitycznie usytuowany, ale nie bliższy prawdy.

Bogowie

Czymże jest zatem owa pracowitość? Zaliczyć ją można do cech osobowościowych, podobnie jak komunikatywność, inteligencję, pilność w zdobywaniu wiedzy oraz, moją ulubioną pseudo-cnotę, charyzmę. Mówi się częstą z uznaniem: charyzmatyczny polityk. W świeckim znaczeniu charyzmy, oznacza ona zespół cech, które czynią daną osobę wyjątkową na tle „ludu”. Ale czy można jej odmówić wspomnianym Hitlerowi, Stalinowi i innym „charyzmatycznym” przywódcom?

Z premedytacją miesza się dziś cnoty z cechami charakteru. Efekt jest zrazu widoczny, każdy krzykacz, każdy celebryta może zostać… autorytetem. Z owych cech czyni się osiągalne przez człowieka absoluty. Ten czy ów posiadł charyzmę, wiedzę itd. Po ziemi stąpają zatem bogowie: znani muzycy, aktorzy, dziennikarze, politycy.

Pracowitość

Co jeszcze łączy Hitlera, Stalina i, na przykład, Husajna? Wszyscy znani byli z pracowitości, ba, byli tytanami pracy. Pracowitość w skrajnej postaci, w połączeniu z olbrzymią władzą, osierocona z cnót, może powodować podobne nieszczęścia jak krzyżówka władzy oraz tej drugiej skrajności pracowitości, czyli lenistwa.

Skrajna pracowitość, w sensie praktycznym, może przejawiać się, jak u Franciszka Józefa I, nadmierną szczegółowością i trwonieniem energii lub, na drugim biegunie, swoistym maksymalizmem – jak u wymienionych wyżej socjopatów: postrzeganiem ludzi przez pryzmat statystyki. Będąc nad-pracowitym można zapracować się na śmierć, rozbić swoją lub czyjąś rodzinę, pracować nie dla niej, nie dla sprawy, nie dla idei, a „pod siebie”.

Praca przestaje być wtedy powinnością, a staje się bóstwem, a więc celem, który „uświęca” najpodlejsze środki. Bardzo pracowici byli SS-mani w obozach zagłady. Jak pokazują bohaterowie książki Kainowe dzieci, jeszcze długo po wojnie sądzili, że mordując, jedynie wykonywali swe obowiązki – pracowicie i sumiennie – dodajmy.

Los pracowitości może spotkać wszystkie mylone z cnotami cechy, takie jak spryt, ciekawość i ambicję. Osobliwy przykład stanowi mylenie męstwa z odwagą. Każde męstwo jest odwagą, ale nie każda odwaga jest męstwem. Odważne bywają zwierzęta. Człowiek mężny korzysta z ducha, rozumu i woli. W odwadze może ich zabraknąć. Rabuś, pozer czy kaskader potrafią wykazać się odwagą, ale bez cnoty, to tylko doraźne i czysto instynktowne działanie.

Polityk a rządca

Wracając do polityka. Może on funkcjonować bez wyżej wymienionych cech osobowościowych, lecz czy może bez pochodnych roztropności, sprawiedliwości, męstwa i umiarkowania? Może, ale jego funkcja społeczna zamiera.

Jak poznać czy polityk jest cnotliwy? Poznając lepiej samego polityka. Pismo Św. poza wymiarem teologicznym, stanowi znakomity podręcznik do nauki o człowieku. W przypowieści o rządcy znajdujemy ten oto fragment: „Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie”. „Święte słowa”.

Tekst ukazał się w „Gazecie Obywatelskiej”
http://wpolityce.pl/artykuly/64154-pawel-zyzak-polityk-a-cnoty-czy-polityk-moze-funkcjonowac-bez-pochodnych-roztropnosci-sprawiedliwosci-mestwa-i-umiarkowania